Rozdział 1.
Jak to kiedyś powiedział Janusz Leon Wiśniewski „Są różne rodzaje miłości. Jedne tlą się latami, jak ogień podtrzymywany w kominku, inne wybuchają gwałtownie jak wulkan i równie szybko gasną.”. Czasem siadam sobie przed kominkiem i zastanawiam się nad tymi właśnie słowami. Tak jak i właśnie teraz. W moim całym życiu miłość okazywała mi tylko mama i babcia ale je obie zabrał do siebie Pan Bóg. Obydwie zmarły w wypadku samolotowym. Moja mama przed śmiercią wysłała mi esemesa „ Kochanie. Nie ważne co się stanie, pamiętaj, że zawsze cię z babcią bardzo kochałyśmy. Zawsze będziemy nad tobą czuwać. Ojcem się nie przejmuj. I tak pewnie zostawi cię i gdzieś wyjedzie. Dobrze, to już koniec. Chciałam ci tylko powiedzieć. Kochamy cię i nigdy nie będziesz sama.” .
Po raz kolejny z moich oczu zaczęły wypływać łzy. Moja mama miała rację. Zaraz po pogrzebie mój ojciec zostawił mnie samą w wielkim domu, przysyła mi kasę na konto. Ale co mi po tym że jestem bogata jak ja potrzebuje miłości, zainteresowania. Przyjeżdża co jakiś czas, ale i tak zbytnio nie rozmawiamy. Kiedy jest w domu, co noc przychodzi do nas nowa kobieta. Mam już tego dość. Wstałam z grubego dywanu i poszłam do kuchni z zamiarem przygotowania sobie kolacji. Oczywiście moje gotowanie zakończyło się spaloną patelnią i jedzeniem też. Zrezygnowana otworzyłam okno aby wywietrzyć pomieszczenie. Pod dom podjechały dwa duże czarne samochody. Z jednego wysiadł mój ojciec. A z następnego niższa brunetka w wieku może mojego ojca. A zza kierownicy wysiadł jakiś chłopak. Był może o rok czy dwa ode mnie starszy.
Wyszłam z kuchni i zgasiłam światło. Nie miałam ochoty na wizyty kogokolwiek. Minęły już dwa lata od ich śmierci. Ale dalej czułam urazę do ludzi. Usłyszałam ciche skrzypnięcie drzwi i chwilę po tym w domu stało troje ludzi.
-Christina.. to jest najlepsza przyjaciółka twojej mamy i jej syn. Patty i Justin- powiedział ojciec a ja stałam jak wryta.
-po 2 latach?-zapytałam kiedy otrząsnęłam się już z kilkominutowego transu
-ale co?
-dopiero po 2 latach przyjeżdżasz jak gdyby nigdy nic? Dlaczego nie było cię kiedy cię potrzebowałam? Kiedy potrzebowałam kogokolwiek? Nawet mój własny ojciec nie okazał mi żadnego wsparcia tylko wyjechał sobie gdzieś tam.
-Christina słońce, ja wiem że ci jest trudno. Dowiedziałam się o śmierci twojej mamy 3 dni temu kiedy wróciłam z Chin. Nikt nie raczył mnie o tym powiadomić- w tym momencie spojrzała wściekła na mojego ojca a ja podeszłam do niej i zapłakana wtuliłam się w jej ramiona . Justin znudzony stał i opierał się o drzwi. Spojrzałam na niego. Nasze wzroki się spotkały. Chłopak uśmiechną się do mnie cwaniacko. Miał takie piękne oczy. Koloru mlecznej czekolady. Jego tęczówki błyszczały teraz.
-Christina , chwilowo zamieszkasz z Patty, ponieważ muszę wyjechać na pół roku. Pieniądze jak zawsze będę przesyłał ci na konto.
-poradzę sobie sama-powiedziałam odsuwając się od Patty.
-nie. Pakuj się. To jest już ustalone. I co tak śmierdzi spalenizną.?-zapytał
-Zrobiłam małą podobiznę ciebie i ją spaliłam – zażartowałam i poszłam do siebie. Spakowałam w walizkę wszystkie ubrania, pamiątki i inne pierdoły. Założyłam jakieś luźniejsze ciuszki. I zbiegłam na dół. Całą drogę do Atlanty przesiedziałam w ciszy, a może przespałam? W końcu jechaliśmy cały dzień. Na miejscu, Patty pokazała mi mój pokój. Kiedy już rozpakowałam wszystkie rzeczy zbiegłam na dół. W salonie siedział chłopak obejmujący się z jakąś dziewczyną. Przed moimi oczami zaczęły przelatywać sceny z mojego życia. Kiedy jeszcze byłam szczęśliwa. Miałam chłopaka. Najlepszą przyjaciółkę, A teraz? Nic. ! W ciągu roku Bóg postanowił zabrać mi wszystko czego potrzebowałam. Moja najlepsza przyjaciółka miesiąc po śmierci matki, poinformowała mnie o tym że ona i mój chłopak mają „romans”. Od tamtej pory jest dla mnie nikim. Nie rozumiem tego jak można zrobić taką krzywdę przyjaciółce? Po chwili otrząsnęłam się z transu. Zauważyłam że Justin się na mnie patrzy. Po chwili odwróciła się i ta owa dziewczyna. Kiedy ujrzałam jej twarz byłam w szoku. Moje oczy rozszerzyły się do wymiarów 5 złotówek a oddech chwilowo się zatrzymał.
-Christina...-zaczęła Isabell
-skończ-odpowiedziałam i ze łzami w oczach uciekłam do pokoju, Tam o to właśnie siedziała sobie moja była przyjaciółka. Dziwka ! Lata z kwiatka na kwiatek. Życzę jej tego samego co ona zrobiła mi!. Otarłam łzy i pomalowałam się jeszcze raz. Patty zaczęła wołać nas na kolację. Zmęczona zeszłam po schodach. Naszego gościa nie było w domu. Usiadłam na jednym z krzeseł przy stole i czekałam na resztę ludzi. Mój tatuś jak zwykle był ostatni. Spojrzałam na niego tylko spod byka i zajęłam się jedzeniem kanapki. Justin patrzył na mnie dziwnie. Tak słodko? Przerażał mnie. Zjadłam i zaczęłam ubierać się aby wyjść na spacer.
-a ty księżniczko gdzie się wybierasz?-zapytała Patty opierając się o drzwi.
-chciałam się przejść-odparłam bez zastanowienia.
-O takiej porze? Przecież ty się tam sama zgubisz. Jesteś za ładna żeby chodzić sama. Atlanta jest pełna podłych pedofilii. Justin!-krzyknęłam , chłopak po chwili zbiegł na dół
-ale nie.. ja poradzę sobie jakoś sama
-o co chodzi?-zapytał chłopak patrząc to na swoją matkę to na mnie.
-Christina chce iść sama na spacer. Teraz -spojrzała na swojego syna
-zwariowałaś?- zdziwiłam się jego reakcją. 80 % chłopaków olało by to i poszło z powrotem do swojego pokoju.
-Czy w tym kraju już nie można pójść na spacer?-zapytałam zrezygnowana.
Tagi:
Rozdział 1
07.02.2012 o godz. 22:39
komentuj (3)
Bohaterowie
1.Christina Grimmie ( 17.l)

"Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu. Szczęśliwi, po tysiąckroć szczęśliwi, którzy obywają się bez niego. Samotny nie opłakuje nikogo, nikt też nie płacze nad nim. Niech ten, kto nie chce cierpieć, kto czuje trwogę przed zgryzotą, uwalnia się od ludzi."
2.Justin Bieber (18.l)

"Miłość jest jak tama. Jeśli pozwolisz, aby przez szczelinę sączyła się strużka wody, to w końcu rozsadza ona mury i nadchodzi taka chwila, w której nie zdołasz opanować żywiołu. A kiedy mury runą, miłość zawładnie wszystkim. I nie ma wtedy sensu zastanawiać się, co jest możliwe, a co nie, i czy zdołamy zatrzymać przy sobie ukochaną osobę. Kochać – to utracić panowanie nad sobą."
3.Carmin Johnson (19.l)

"Taki jest jednak zawsze pierwszy odruch beznadziejności: wiara, że w samotności cierpienie zahartuje się i wysublimuje jak w ogniu oczyszczającym. Mało ludzi potrafi naprawdę znieść samotność, ale wielu marzy o niej jak o ostatniej ucieczce. Podobnie jak myśl o samobójstwie, myśl o samotności bywa najczęściej jedyną formą protestu, na jaką nas stać, gdy wszystko zawiodło, a śmierć ma w sobie jeszcze ciągle więcej grozy niż uroku."
4.Christian Beadles (16.l)

"Bo nie żyję ani w przeszłości, ani w przyszłości. Dla mnie istnieje tylko dzisiaj i nie obchodzi mnie nic więcej. Jeśli kiedyś uda ci się trwać w teraźniejszości, staniesz się szczęśliwym człowiekiem."
5.Kate Hamilton (17.l)

" Nie wiem, czy się pan ze mną zgodzi, według mnie pamięć jest takim lecącym do nas światłem dawno zgasłej gwiazdy. Czy niechby tylko naftowej lampy. Tyle że nie zawsze jest w stanie do nas dolecieć za naszego życia. [...] A w ogóle może wszystko jest pamięcią. Cały ten nasz świat, odkąd jest. I także my tu obaj, te psy. Czyją? Tego nie wiem."
Tagi:
Bohaterowie


